Oszustwa ubezpieczeniowe – kim jest „dawca polisy”?

Tweet
Podziel się
Przez Robert Staszewski

Przestępczość ubezpieczeniowa to temat, którego znaczenia wciąż nie docenia wiele osób. Tak naprawdę nie wiemy, jak dużą skalę ma wspomniane zjawisko. Wynika to z dość prostej przyczyny. Warto zdawać sobie sprawę, że szacunki zakładów ubezpieczeniowych oraz policji opierają się tylko na ujawnionych przypadkach działania oszustów. Nie można wykluczyć, że szacunkowa wartość przestępstw ubezpieczeniowych (ok. 213 mln zł w 2017 r. według PIU), stanowi tylko czubek góry lodowej. Wbrew pozorom, skutki działania oszustów bezpośrednio dotykają nie tylko zakładów ubezpieczeń. O tej smutnej prawdzie dowiedzieli się kierowcy, których przestępcy wytypowali jako tzw. „dawców polisy”. Nasi eksperci tłumaczą, na czym polega taki przestępczy proceder.

Ronda oraz parkingi to dogodnie miejsca „polowania”

Jeżeli chodzi o przestępczość ubezpieczeniową to można stwierdzić, że rodzimi oszuści chętnie kopiują pewne schematy stosowane za granicą. Gdy w krajach Zachodniej Europy popularne stało się wyłudzanie pieniędzy z ubezpieczeń przez oszustów prowokujących stłuczki (ang. crash for cash), można było mieć pewność, że rodzimi przestępcy szybko wykorzystają taki pomysł na własne potrzeby.

W Polsce opisywany proceder nie doczekał się jeszcze tak popularnego określenia jak „crash for cash”. Media czasem piszą jednak o tak zwanych „dawcach polis”. To określenie dotyczy kierowców, których przestępcy prowokują do kolizji. Wiadomo, że oszuści mają liczne sposoby na doprowadzenie do stłuczki. Przykład to hamowanie w sytuacji gdy przestępcy widzą, że jadący za nimi kierowca nie zachowuje właściwego odstępu albo rozmawia przez telefon komórkowy. Kolejnym sposobem oszustów jest pozorne przepuszczenie innego kierowcy (pomimo swojego pierwszeństwa) i późniejsze doprowadzenie do kolizji poprzez nagłe przyspieszenie. Przestępcy chętnie wybierają miejsca, gdzie łatwo jest o różne „stykowe” sytuacje (np. parkingi oraz ronda) albo te części miasta, w których niedawno doszło do czasowej lub stałej zmiany organizacji ruchu.

Jedno auto może zaliczyć kilka sprowokowanych kolizji

Niektóre osoby mogą się zastanawiać, jaka jest korzyść dla przestępców, skoro na wskutek kolizji ich samochód zostanie uszkodzony. Oszuści zajmujący się polowaniem na „dawców polis”, mają jednak swoje sprytne metody. Jedną z nich jest wykorzystywanie tego samego samochodu (często cechującego się drogimi częściami) do prowokowania kilku kolizji. Oszuści wybierają gotówkowy wariant likwidacji szkody i nie naprawiają delikatnie uszkodzonego pojazdu, który posłuży do spowodowania kolejnych stłuczek. Innym elementem przestępczej działalności jest prowokowanie kolizji w celu wyłudzania zadośćuczynień za szkody osobowe. Zdarzały się już przypadki wyłudzeń, w których udział brali nieuczciwi lekarze. Tacy medycy diagnozowali u oszustów dolegliwości, które stosunkowo trudno jest zweryfikować. Przestępcy prowokujący wypadek, później próbowali uzyskać z OC innego kierowcy zadośćuczynienie związane np. z przewlekłymi bólami głowy lub kręgosłupa (zwłaszcza w odcinku szyjnym). Popularnym procederem jest też wyłudzanie świadczeń przez oszustów, którzy po wypadku rzekomo cierpią na depresję lub inne dolegliwości o podobnym charakterze.

Pomysłowość oszustów niestety bywa jeszcze większa  

Opisywane powyżej metody wyłudzania świadczeń z OC, ujemnie wpływają nie tylko na finanse ubezpieczycieli. Warto pamiętać, że negatywne konsekwencje ponosi również tak zwany „dawca polisy”. Osoba padająca ofiarą oszustów, traci bowiem całość lub część zniżek za bezszkodową jazdę i musi zapłacić znacznie więcej za kolejne roczne ubezpieczenie OC. Takie „popsucie” historii ubezpieczeniowej jest bardziej dotkliwe od 2015 r. Można bowiem zauważyć, że na fali podwyższania składek OC z lat 2016 - 2017 zakłady ubezpieczeń zaczęły bardziej restrykcyjnie traktować kierowców z niedawną szkodą na koncie.

Uczciwi kierowcy ponoszą też skutki działań oszustów innych niż te związane z polowaniem na „dawców polis”. W przypadku ubezpieczeń komunikacyjnych, przestępcy stosują liczne metody, które ze względu na wzrost wartości odszkodowań i zadośćuczynień, negatywnie wpływają na poziom wszystkich składek OC i AC. Ubezpieczyciele dość niechętnie dzielą się informacjami na temat praktyk oszustów, ponieważ obawiają się, że takie zachowanie może zachęcić inne nieuczciwe osoby.

Z fragmentarycznych doniesień wiemy, że oszuści w dalszym ciągu powodują sfingowane kolizje z udziałem swoich samochodów. Do tego celu służą uszkodzone części (np. zderzaki), które są czasowo montowane jako rzekomy dowód kolizji. Warto wiedzieć, że w celu zgłaszania fikcyjnych szkód bywają kupowane całe poważnie uszkodzone pojazdy. Ubezpieczyciele nazywają takie samochody lub motocykle „generatorami roszczeń”. Kolejnym przykładem pomysłowości przestępców jest przedstawianie fikcyjnych faktur za wynajem samochodu zastępczego (m.in. po sprowokowanej kolizji). Niestety wiele wskazuje na to, że w kolejnych latach rodzimi ubezpieczyciele poznają dowody na jeszcze większą pomysłowość oszustów.

Porównaj ceny X