Inteligentne samochody na drogach – kto ponosi odpowiedzialność za wypadek?

Tweet
Podziel się
Przez Daniel Młot

Nie ulega wątpliwości, że sztuczna inteligencja zrewolucjonizowała motoryzację, nowoczesne systemy mają pomóc kierowcom, a docelowo ich zastąpić. Pojawia się jednak zasadnicze pytanie dotyczące odpowiedzialności za wypadek z udziałem samochodu wyposażonego w system jazdy autonomicznej.

 

Statystyki mówią, że ponad 90 procent wypadków samochodowych w Stanach Zjednoczonych wiąże się z pewną formą błędem człowieka - kierowcy. Teoretycznie, gdyby zastąpić kierowcę czymś i wyeliminować powodowane przez niego błędy - można byłoby w ciągu dwóch lat uratować tylu ludzi, ile Stany Zjednoczone straciły podczas całej wojny w Wietnamie!

Samochody inteligentne są przyszłością

Firmy z branży motoryzacyjnej prześcigają się w rozwoju technologii autonomicznej jazdy samochodów. Na czele wyścigu pozostaje Tesla, ale tego rodzaju technologie rozwijają też Audi, BMW, Mercedes czy Volvo. To wszystko we współpracy z producentami podzespołów np. z Bosch oraz firmami z działu IT jak Google, Microsoft, IBM, Nvidia czy Intel.

SI (sztuczna inteligencja, po angielsku artificial intelligence – AI) na dobre zagościła w najnowszych modelach większości marek.  Przykładem jej wykorzystania są systemy jazdy automatycznej pomagające np. w uniknięciu wypadków (czyli system mniej samodzielny niż system jazdy autonomicznej). Dzięki zgromadzonym informacjom dotyczącym otoczenia, uczestników ruchu oraz wnętrza auta system jest w stanie zaalarmować kierowcę o zbliżającym się zagrożeniu lub uruchomić odpowiednie mechanizmy, np. zahamować. W rozwoju są już także takie technologie jak otwieranie samochodu po rozpoznaniu twarzy właściciela czy śledzenie wzroku kierowcy w celu uruchomienia sygnałów ostrzegawczych na wypadek utraty koncentracji.

Sztuczna inteligencja zrewolucjonizowała motoryzację

Nie ulega wątpliwości, że sztuczna inteligencja zrewolucjonizowała motoryzację, nowoczesne systemy mają pomóc kierowcom, a docelowo ich zastąpić. Pojawia się jednak zasadnicze pytanie dotyczące odpowiedzialności za wypadek z udziałem samochodu wyposażonego w system jazdy autonomicznej. Tego typu pojazdy są obecnie w fazie testów. W marcu tego roku w mieście Tempe w stanie Arizona, kobieta została potrącona przez auto Ubera, które było wyposażone w system jazdy autonomicznej. Zmarła w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń. To pierwszy taki przypadek, gdzie na skutek zderzenia z tego rodzaju pojazdem ginie pieszy (na świecie dotychczas miały miejsce wypadki kierowców samochodów z włączonym autopilotem). Jakkolwiek nie jest do końca jasne czy kolizji można było uniknąć, sprawa wywołała dyskusję czy i na ile świat jest gotowy na wprowadzenie takich technologii.

W Polsce ta kwestia nie jest jednoznacznie uregulowana. Brak jest rozwiązań w przepisach dotyczących przypisania odpowiedzialności, czy to twórcy oprogramowania systemu jazdy autonomicznej czy producentowi samochodu czy też samemu kierowcy, który teoretycznie miałby możliwość ingerencji w przypadku zagrożenia. Żadna z koncepcji nie wydaje się w pełni poprawna. Najbardziej adekwatna wydaje się odpowiedzialność za produkt niebezpieczny, która opiera się na zasadzie ryzyka (odpowiedzialność ta jest niezależna od winy) – podobną konstrukcję przyjmują także prawnicy w Stanach Zjednoczonych. Jednak dopóki ustawodawca nie ureguluje tej kwestii bezpośrednio w przepisach lub nie wykształtuje się orzecznictwo sądów ciężko definitywnie przesądzić kto ponosiłby odpowiedzialność w razie kolizji, a temat pozostaje dyskusyjny.

Porównaj ceny X